Kinowe Uniwersum Marvela rozrosło się do tego stopnia, że dla nowego widza samo rozpoczęcie przygody bywa wyzwaniem. Na 2026 rok składa się na nie ponad trzydzieści filmów i kilkanaście seriali, wzajemnie ze sobą powiązanych i podzielonych na fazy oraz sagi. Nic dziwnego, że powraca pytanie, w jakiej kolejności oglądać filmy Marvela, żeby fabuła się nie rozjechała. Odpowiedź nie jest jedna, bo istnieją dwa główne podejścia, a wybór między nimi zależy przede wszystkim od tego, czy dopiero się zaczyna, czy wraca do znanej historii.
Dwa sposoby oglądania
Najprościej rzecz ujmując, filmy MCU można oglądać albo według dat premier, albo według chronologii wydarzeń w uniwersum. To dwie zupełnie różne listy, prowadzące do innego doświadczenia.
Kolejność premier odtwarza sposób, w jaki Marvel budował swoją opowieść, dawkując widzom informacje film po filmie. To najbezpieczniejszy wybór dla nowicjuszy, bo każda produkcja powstawała z myślą o tym, co widz już wie z poprzednich części. Szacuje się, że zdecydowana większość osób sięgających po MCU pierwszy raz wybiera właśnie ten wariant.
Kolejność chronologiczna układa filmy zgodnie z czasem akcji w świecie przedstawionym, od wydarzeń najdawniejszych po najnowsze. Sprawdza się głównie u powracających fanów, którzy znają już całość i chcą spojrzeć na nią z nowej perspektywy, wyłapując powiązania, które wcześniej mogły umknąć. Trzeba jednak pamiętać, że taki układ potrafi zdradzać zaskoczenia, które w premierowej kolejności działały mocniej.
Fazy i sagi, czyli jak Marvel porządkuje swój świat
Zamiast luźnego zbioru filmów Marvel Studios oficjalnie podzieliło MCU na fazy, a te łączą się w większe sagi. Ten podział bardzo ułatwia orientację w całości.
Pierwsze trzy fazy obejmują dwadzieścia trzy filmy i tworzą Sagę Nieskończoności. To zamknięta opowieść, której osią jest zbieranie Kamieni Nieskończoności przez Thanosa, a kulminacją film „Avengers: Koniec gry”. Wraz z nim domyka się pierwszy wielki rozdział uniwersum.
Kolejne fazy, czyli czwarta, piąta i szósta, składają się na Sagę Multiwersum, w której na pierwszy plan wysuwają się światy równoległe, alternatywne linie czasowe i podróże między wymiarami. To właśnie ta saga trwa obecnie, a jej kulminacja zaplanowana jest na szóstą fazę. Warto dodać, że wszystkie produkcje osadzone są w tym samym uniwersum, oznaczonym jako Ziemia-616, co umożliwia liczne przenikanie się bohaterów i wspólne występy.
Kolejność według premier
Dla większości widzów to rekomendowany punkt wyjścia. Poniżej filmy MCU ułożone tak, jak pojawiały się w kinach, w podziale na fazy.
Kolejność chronologiczna
Jeśli natomiast celem jest prześledzenie historii zgodnie z osią czasu uniwersum, lista układa się inaczej. Chronologia MCU rozpoczyna się bowiem długo przed premierą „Iron Mana”.
Najwcześniejszym punktem jest „Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie”, którego główna akcja toczy się w latach czterdziestych XX wieku, podczas drugiej wojny światowej. Kolejnym przeskokiem w przeszłość jest „Kapitan Marvel”, rozgrywający się w latach dziewięćdziesiątych. Dopiero po nich wskakuje współczesna oś czasu otwierana przez „Iron Mana”, a dalej filmy w większości układają się zgodnie z premierami, z kilkoma wyjątkami wynikającymi z retrospekcji.
Największą trudność w chronologicznym oglądaniu sprawiają filmy z podróżami w czasie i wątkami multiwersum, bo ich akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach naraz. Z tego powodu wielu widzów uznaje układ chronologiczny za ciekawy dodatek dla znawców, ale niekoniecznie za najlepszy sposób na pierwsze zetknięcie z uniwersum.
Filmy MCU według osi czasu
Gdzie w tym wszystkim seriale
Od czwartej fazy MCU rozbudowywane jest nie tylko przez filmy, ale i przez seriale platformy Disney+. To istotne, bo nie są one dodatkiem, lecz pełnoprawną częścią głównej opowieści.
Znajomość niektórych seriali bywa wręcz konieczna do zrozumienia kinowych premier. Dobrym przykładem jest „WandaVision”, który bezpośrednio przygotowuje grunt pod „Doktora Strange’a w multiwersum obłędu”, oraz „Loki”, którego obejrzenie porządkuje wątki rozwijane później w kolejnych odsłonach uniwersum. Podobną rolę pełnią produkcje takie jak „Hawkeye”, „Ms. Marvel” czy „Tajna inwazja”, które wprowadzają postacie i zdarzenia mające znaczenie dla filmów.
Osobną kwestią są starsze seriale z platformy Netflix, czyli między innymi „Daredevil”, „Jessica Jones”, „Luke Cage” i „The Punisher”. Oficjalnie nie należą one do głównego kanonu MCU, choć nowsza produkcja „Daredevil: Zrodzony na nowo” jest traktowana jako ich kontynuacja. Dla porządku najlepiej potraktować je jako oddzielną, powiązaną gałąź, a nie obowiązkowy element głównej listy.
Co dopiero przed nami
Uniwersum wciąż się rozwija, a najbliższe premiery zapowiadają domknięcie obecnej sagi. Warto więc wiedzieć, czego się spodziewać w najbliższych sezonach.
Na 31 lipca 2026 roku zaplanowano premierę filmu „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, kontynuującego losy Petera Parkera. Prawdziwym wydarzeniem ma być jednak „Avengers: Doomsday” z datą premiery 18 grudnia 2026 roku, który ma spiąć wiele wątków i popchnąć MCU w stronę finałowych rozstrzygnięć. Klamrą całej Sagi Multiwersum ma być natomiast „Avengers: Secret Wars”, zapowiedziany na 17 grudnia 2027 roku. To właśnie te tytuły wyznaczają kierunek, w jakim zmierza całe uniwersum.
Gdzie oglądać i po co zostawać na napisach
Zdecydowana większość produkcji MCU dostępna jest w serwisie Disney+, który grupuje je w tematyczne kolekcje. Trzeba jednak liczyć się z tym, że ze względu na kwestie licencyjne część filmów bywa okresowo niedostępna, co dotyczyło na przykład „Incredible Hulka” należącego do wytwórni Universal oraz filmów o Spider-Manie, do których prawa ma studio Sony.
Niezależnie od wybranej kolejności obowiązuje jedna żelazna zasada, czyli nieopuszczanie sali ani nieprzewijanie napisów końcowych. Sceny w ich trakcie i po nich są w MCU integralną częścią opowieści, często zapowiadając kolejne filmy i wprowadzając nowe postacie. Bywają też jednak źródłem spoilerów, dlatego przy oglądaniu chronologicznym warto zachować ostrożność.
Wnioski i pytania
W kwestii kolejności oglądania filmów Marvela nie ma jednej słusznej odpowiedzi, a wybór zależy od doświadczenia widza.
Dla nowicjuszy najlepszym rozwiązaniem jest kolejność premier, bo odtwarza sposób, w jaki twórcy budowali napięcie i odsłaniali tajemnice uniwersum. Powracający fani, którzy znają już całość, mogą sięgnąć po układ chronologiczny, rozpoczynający się w latach czterdziestych XX wieku i pozwalający dostrzec subtelne powiązania.
Kluczowe jest pamiętanie, że fazy od pierwszej do trzeciej tworzą zamkniętą Sagę Nieskończoności, a kolejne budują trwającą Sagę Multiwersum, oraz że seriale Disney+ są dziś równie ważne co kinowe hity. Przy takim planie nawet największe uniwersum filmowe świata przestaje przytłaczać, a zaczyna wciągać.


Dodaj komentarz