Lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną w 2025 roku pokazał, że kosmos przestał być dla Polaków abstrakcją. Drugi rodak w historii, który znalazł się na orbicie, dostał się tam nie przez przypadek, lecz przez otwartą rekrutację Europejskiej Agencji Kosmicznej. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy marzą o gwiazdach, bo droga do zawodu astronauty jest dziś jasno opisana i teoretycznie dostępna dla każdego, kto spełni wymagania.
Poniżej cały proces rozłożony na etapy, od wyboru studiów po przydział do misji.
Którędy w kosmos
Zawód astronauty realizuje się przez konkretne agencje kosmiczne i to od nich zależą zasady gry. Dla Polaka najbardziej naturalną ścieżką jest Europejska Agencja Kosmiczna, w skrócie ESA, do której należy Polska.
Amerykańska NASA rekrutuje niemal wyłącznie obywateli Stanów Zjednoczonych, a agencje Rosji czy Chin stawiają własne, często bardzo restrykcyjne warunki i preferują własnych obywateli. Dla mieszkańca Europy realną bramą pozostaje więc ESA. Trzeba jednak od razu zaznaczyć pewien haczyk, bo rekrutacje do korpusu astronautów nie są prowadzone stale. ESA otwierała je dotąd zaledwie cztery razy, w 1978, 1992, 2008 oraz 2021 roku, co oznacza, że okno na złożenie aplikacji pojawia się raz na kilkanaście lat.
Etap 1: odpowiednie wykształcenie
Fundamentem całej drogi jest wykształcenie w naukach ścisłych. Bez niego nie ma o czym rozmawiać, bo praca na orbicie to przede wszystkim praca naukowa i inżynierska.
ESA wymaga co najmniej tytułu magistra lub równorzędnego w jednej z dyscyplin STEM, czyli w naukach ścisłych, technologii, inżynierii lub matematyce, albo w medycynie. Mile widziane, a często wręcz przeważające o wyborze, są kierunki takie jak inżynieria lotnicza, mechaniczna i elektroniczna, a także fizyka, chemia, biologia oraz informatyka.
Dodatkowym atutem bywa stopień doktora, który świadczy o umiejętności prowadzenia samodzielnych badań. Warto o tym pomyśleć jak najwcześniej, bo to właśnie decyzja o kierunku studiów kładzie pierwszy kamień pod całą przyszłą karierę.
Etap 2: doświadczenie zawodowe
Sam dyplom nie wystarczy, bo agencja szuka ludzi, którzy sprawdzili się już w realnej pracy. Chodzi o dowód, że kandydat potrafi wykorzystać wiedzę w praktyce.
Standardem jest wymóg minimum trzech lat doświadczenia zawodowego lub naukowego zdobytego po ukończeniu studiów. Szczególnie cenione, choć nieobowiązkowe, jest doświadczenie pilota, zwłaszcza pilota doświadczalnego, ze względu na umiejętności operacyjne i radzenie sobie w stresie. Doskonale pokazuje to przykład Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, który przed rekrutacją pracował w ośrodku CERN pod Genewą jako operator Wielkiego Zderzacza Hadronów. Obsługa urządzenia równie złożonego jak stacja kosmiczna oraz projektowanie elektroniki odpornej na promieniowanie okazały się atutami idealnie wpisującymi się w oczekiwania agencji.
Etap 3: zdrowie i kondycja
Wokół zdrowia astronautów narosło sporo mitów, które warto obalić. Wbrew pozorom nie trzeba być okazem ani herosem o posągowej sylwetce.
Wymagany jest bardzo dobry stan zdrowia, ale niekoniecznie idealny. Zarówno NASA, jak i ESA poluzowały w ostatnich latach część kryteriów, przez co wady wzroku czy skłonność do migren nie są już automatyczną przeszkodą. Bezwzględnie dyskwalifikują natomiast poważniejsze schorzenia, na przykład choroby układu krążenia, a także nałogi.
Co ciekawe, wzrost ani rozbudowana muskulatura nie mają tu znaczenia, bo astronauci często są drobniejszej budowy, niż podpowiada wyobraźnia. Liczy się przede wszystkim doskonała ogólna kondycja oraz przejście szczegółowych badań lekarskich, w tym uzyskanie lotniczego certyfikatu medycznego.
Etap 4: języki i cechy charakteru
Kompetencje techniczne to nie wszystko, bo na orbicie równie ważne jest to, kim się jest. Praca w ciasnej przestrzeni, z dala od Ziemi, wymaga konkretnych predyspozycji.
Podstawą jest bardzo dobra znajomość języka angielskiego, który jest językiem roboczym w środowisku międzynarodowym, a dużym plusem bywa również rosyjski, używany w kontekście stacji orbitalnej.
Poza językami agencja szuka określonych cech charakteru, przede wszystkim wysokiej odporności psychicznej, umiejętności pracy w zespole, opanowania pod presją oraz zdolności rozwiązywania nietypowych problemów. Nieprzypadkowo wielu kandydatów ma za sobą doświadczenia hartujące psychikę, takie jak choćby himalaizm w przypadku polskiego astronauty. To właśnie te miękkie kompetencje często okazują się języczkiem u wagi.
Etap 5: aplikacja w naborze ESA
Kiedy ESA otworzy rekrutację, przychodzi moment złożenia zgłoszenia. To wąskie gardło całego procesu, bo chętnych są dziesiątki tysięcy.
W kampanii z lat 2021 i 2022 agencja otrzymała ponad 22 500 zgłoszeń ze wszystkich państw członkowskich, co pokazuje skalę konkurencji o zaledwie kilka miejsc. Aplikacja obejmuje między innymi życiorys oraz wymagane certyfikaty, w tym lotniczy certyfikat medyczny.
Warto dodać, że przy tej okazji ESA uruchomiła też pionierski projekt Parastronaut, którego celem jest umożliwienie lotu w kosmos osobom z określoną niepełnosprawnością fizyczną. To sygnał, że drzwi do kosmosu powoli otwierają się dla coraz szerszego grona kandydatów.
Etap 6: rygorystyczna selekcja
Po złożeniu aplikacji zaczyna się najtrudniejsza część, czyli wieloetapowa selekcja. Trwa ona zwykle około roku, a w przypadku ostatniej rekrutacji rozciągnęła się nawet na półtora roku.
Kandydaci przechodzą serię testów sprawdzających wiedzę o kosmosie i technologiach kosmicznych, inteligencję, sprawność obliczeniową oraz umiejętność rozwiązywania złożonych problemów pod presją czasu. Osobno badana jest odporność psychiczna i zdolność zachowania zimnej krwi w stresie.
Kolejne etapy to szczegółowe badania medyczne oraz seria rozmów kwalifikacyjnych, które stopniowo zawężają grono do najlepszych z najlepszych. Na każdym z tych progów odpada większość kandydatów, aż zostaje garstka nazwisk.
Etap 7: szkolenie i droga na orbitę
Wybór to jeszcze nie lot w kosmos, lecz dopiero początek zawodowego astronauty. Zanim ktokolwiek trafi na orbitę, czeka go długie i intensywne przygotowanie.
Wyłonieni kandydaci dołączają do Europejskiego Korpusu Astronautów i rozpoczynają szkolenie w Europejskim Centrum Astronautów w Kolonii. Ścieżka bywa stopniowa, co dobrze widać na przykładzie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, który najpierw, w listopadzie 2022 roku, został astronautą rezerwowym, a następnie, we wrześniu 2023 roku, astronautą projektowym przygotowywanym już pod konkretną misję.
Szkolenie zapoznawcze obejmuje wiedzę o systemach stacji, obsłudze skafandrów, procedurach bezpieczeństwa oraz życiu w stanie nieważkości. Dopiero po tych etapach i przydzieleniu do misji astronauta realnie rusza na orbitę, tak jak Polak, który poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach misji Ax-4 firmy Axiom Space w 2025 roku.
Ile to trwa, kosztuje, i jakie są realne szanse
Uczciwie trzeba powiedzieć, że jest to jedna z najtrudniej dostępnych profesji na świecie. Rywalizacja o miejsce w korpusie liczona jest w tysiącach kandydatów przypadających na jeden wakat, a od decyzji o kierunku studiów, przez zdobycie doświadczenia, aż po przejście selekcji i szkolenia mija zwykle wiele lat, i to bez gwarancji sukcesu.
Nie istnieje sztywny limit wieku, ale większość wybranych kandydatów mieści się w przedziale od dwudziestu siedmiu do trzydziestu siedmiu lat, co odpowiada czasowi potrzebnemu na zdobycie wykształcenia i stażu. Mimo tych trudności droga jest w pełni realna i jasno wytyczona, o czym najlepiej świadczy fakt, że po 47 latach od lotu Mirosława Hermaszewskiego Polska ponownie ma swojego astronautę na orbicie.
Tu pojawia się kluczowa i często mylona kwestia kosztów. Dla samego kandydata zostanie astronautą praktycznie nic nie kosztuje, bo za udział w rekrutacji, szkolenie ani za sam lot nie płaci się z własnej kieszeni. Wręcz przeciwnie, to zawód płatny, w którym pensję wypłaca agencja. Nowi astronauci ESA zarabiają orientacyjnie około 6 tysięcy euro miesięcznie, a po odbyciu misji ich wynagrodzenie rośnie do mniej więcej 9 tysięcy euro, czyli rzędu 30 do 39 tysięcy złotych, przy czym pensje te są zwolnione z krajowego podatku dochodowego.
Ogromne kwoty, o których głośno przy okazji polskiego lotu, obciążają nie astronautę, lecz państwo, które traktuje to jako inwestycję. Polska część misji Ax-4, nazwana Ignis, kosztowała około 65 milionów euro, czyli mniej więcej 277 milionów złotych. Warto przy tym rozwiać nieporozumienie, które krążyło w sieci, bo osobną pozycją jest wzrost polskiej składki członkowskiej do ESA o około 295 milionów euro rozłożony na trzy lata. To dwie różne rzeczy, a nie koszt samego wysłania człowieka na orbitę.
Zupełnie inną bajką jest turystyka kosmiczna, której nie należy mylić z zawodem astronauty. Prywatny lot na orbitę to wydatek liczony w dziesiątkach milionów dolarów za jedno miejsce, płacony z własnej kieszeni. Różnica jest więc fundamentalna, bo astronauta leci w kosmos jako oddelegowany do pracy specjalista i za to zarabia, podczas gdy turysta kupuje sobie przeżycie za fortunę. Innymi słowy, do zawodu astronauty nie trzeba być bogatym, lecz wyjątkowo zdolnym i wytrwałym.
Wnioski i pytania
Zostanie astronautą to proces rozłożony na lata i wymagający konsekwencji na każdym etapie. Dla Polaka realną ścieżką jest rekrutacja do Europejskiej Agencji Kosmicznej, otwierana jednak tylko okazjonalnie. Podstawą jest wykształcenie w naukach ścisłych lub medycynie na poziomie co najmniej magistra, poparte minimum trzyletnim doświadczeniem zawodowym, bardzo dobrym stanem zdrowia, znajomością angielskiego oraz odpornością psychiczną. Po złożeniu aplikacji czeka jeszcze około półtoraroczna, niezwykle rygorystyczna selekcja, a następnie długie szkolenie w korpusie astronautów. Przykład Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego dowodzi, że choć droga jest wyjątkowo trudna, to całkowicie osiągalna, jeśli połączy się pasję, wiedzę i wytrwałość.


Dodaj komentarz